IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac treningowy Strażników Pokoju

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Główny Mistrz Gry


avatar

Zawód : Pajacyk
Skąd : Panem
Liczba postów : 138

PisanieTemat: Plac treningowy Strażników Pokoju   Pią Paź 31, 2014 2:00 pm


Dość spory obszar ogrodzonego terenu ukrytego w wysokich krzakach i niewielkim lasku. Tutaj też znajduje się wiele ciekawych przyrządów służących do szkolenia się przyszłych, jak i aktualnych Strażników Pokoju.
Uwaga! Jeśli nie jesteś rekrutem lub Strażnikiem Pokoju, a oni sami Ciebie tutaj złapią... Będziesz najprawdopodobniej potraktowany chłostą lub w nieco gorszy sposób. Tak czy siak radzimy nie igrać z losem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry


avatar

Zawód : Gnębienie
Skąd : Życie
Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Plac treningowy Strażników Pokoju   Sro Lis 19, 2014 9:18 pm

Andre Takawa, Główny Strażnik Pokoju w Dystrykcie 2. Przyglądał się akurat treningowi rekrutów, który rozpoczął się kilka godzin temu, nie dając nowym zbyt wielu przerw. Chciał sprawdzić ich wytrzymałość i nie był do końca zadowolony. Trening nie przebiegał tak, jak sobie to wyobrażał, a jeszcze w tym momencie jeden z mianowanych już, acz niedawno, Strażników Pokoju podszedł do niego, ciągnąc za sobą młodego, może dwudziestoletniego chłopaka, który wyrywał się z jego rąk, choć nie miał zbyt wiele siły. Przywitał się z przełożonym jak na żołnierza przystało.
- Ten tutaj próbował przedostać się za granice dystryktu bez przepustki. Kazano mi przyprowadzić go do Was jako zdrajcę i uciekiniera - złożył raport Strażnik.
Jaka będzie decyzja Takawy odnośnie owego uciekiniera? Ułaskawić, dać drobną karę czy cięższą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Andre Takawa


avatar

Zawód : Główny Strażnik Pokoju (dystrykt II)
Skąd : Dystrykt II
Liczba postów : 7

PisanieTemat: Re: Plac treningowy Strażników Pokoju   Sro Lis 19, 2014 11:22 pm

Dzieciarnia. Rozpieszczone bachory, które trzeba wytresować jak kundle. Dopiero wtedy będą przydatni.
To było jedyne co przychodziło mu na myśl, kiedy obserwował poczynania kadetów. Pieprzona dzieciarnia. Nawet jednego ćwiczenia nie potrafią wykonać porządnie.
- W dupach wam się poprzewracało?! Kto zarządził przerwę?! Gdyby Kapitol chciał sobie wyszkolić mięso armatnie to by sobie wziął dziwki z ulic dystryktu, a nie szkolił was!- Warczał chodząc wydeptaną ścieżką wte i we wte obserwując swoją kompanię.
Szczeniakom zachciało się chwały w szeregach Straży Pokoju? Pobudki ideowe? Do diabła z nimi. Wojna nie ma w sobie nic z utopijnych wizji zwycięstw tak malowniczo prezentowanych w telewizji.
Ale dobrze... Już on ich wyszkoli... Jeszcze będą chcieli wrócić do domku.
- Niemożliwe. Czyżby ktoś chciał nam do stolicy spieprzyć?- Mało rzeczy mogło go wyprowadzić z równowagi bardziej niż jakaś gnida społeczna próbująca uciec. Dość szybko pokonał odległość dzielącą go od żołnierza.- Wracaj do koszar. Ja się młodym zajmę...
Niedoszły uciekinier wylądował na kolanach tuż przed Głównym Strażnikiem, który uchwycił go za kudły.
- Co? Przepustka została u mamusi gnojku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry


avatar

Zawód : Gnębienie
Skąd : Życie
Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Plac treningowy Strażników Pokoju   Pią Lis 21, 2014 12:05 am

Chłopak spojrzał na Strażnika z pogardą, nie zamierzając mu odpowiadać. Pluł sobie w brodę, że dał się złapać, ale owa ucieczka byłą tak niezorganizowana, że coś musiało pójść nie tak. Ot, taki młodzieńczy bunt, skończył się dla niego bardzo źle. Wiedział, że i tak ma kłopoty i że cokolwiek powie czy nie powie będzie miał przechlapane. Patrzył więc w oczy Strażnikowi, który mimo, że stojąc był dużo wyższy od niego, niemal zabijał go wzrokiem. W dodatku słyszał jak odzywa się do rekrutów.
Owy Strażnik, który przyprowadził uciekiniera wiedział, że powinien wykonać rozkaz i wrócić do koszar, ale chciałby zostać, po części aby zobaczyć jak powinno rozprawiać się z takimi osobami, a po części z ciekawości. Odszedł kilka kroków i zawahał się. Potem wrócił i stanął na bacznośc przed Takawą.
- Chciałbym prosić o pozwolenie pozostania na miejscu w celach edukacyjnych, aby na przyszłośc wiedzieć co robić ze zdrajcami - zakomunikował z pełnym szacunkiem, choć w głębi duszy miał obawy przed reakcją Głównego Strażnika.
Czy odniesiesz się przychylnie do prośby podwładnego czy ukażesz za złamanie rozkazu, tym samym mając pod sobą dwójkę "przestępców"?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Andre Takawa


avatar

Zawód : Główny Strażnik Pokoju (dystrykt II)
Skąd : Dystrykt II
Liczba postów : 7

PisanieTemat: Re: Plac treningowy Strażników Pokoju   Sob Lis 22, 2014 7:02 am

Andre Takawa nie był człowiekiem, który musiał się kiedykolwiek i przy kimkolwiek powtarzać dwa razy. A już na pewno nie zamierzał łamać swojej najświętszej zasady jaką było "nie tłumacz się przed kadetami ze swoich rozkazów".
Z drugiej strony...
- Prośba przyjęta. Niezwykle cieszy mnie twoje pożądanie nauki, dzieciaku- Rzucił spokojnie do Strażnika nie odrywając jednak wzroku od więźnia. Uwielbiał ich. Tą przekorę, stalowy wzrok, który potrafił w ułamku sekund przemienić w szczenięce oczy dziecka błagającego o litość. Byli tacy... tacy żałośni. Myśleli, że zmienią świat, a tymczasem klęczeli przy próbie tchórzliwej ucieczki do utopii.- Zawsze uważałem, że wiedza teoretyczna nie umywa się do słodkiej praktyki.
- W imię czego zginiesz za parę chwil ?- W jego głosie zabrzmiała nuta politowania, gdy przesunął skórzanym pejczem po buźce więźnia.- Jakież to musi być przykre umierać jako tchórz... Co powiedzą rodzice? Rodzina? Przyjaciele? A może ty ich nie masz? Może odebrała ci je... no nie wiem... jakaś Rewolucja? Może uciekałeś z Dwójki, która pomimo błędów jakie popełniły jej siostrzane dystrykty zapewniła ci miejsce do życia?
Czuł gniew, jednak skrywając go za kamienną maską i na wpół rozbawionym głosem, mógł nad nim panować. Do czasu. Gęsia skórka, spłycony oddech... Wyczekiwał tylko momentu, w którym zaciągnie buntownika do sali przesłuchań, by zasmakować w jego nędzy i przekonać go, że Kapitol zawsze zsyła mu największą łaskę. Nawet jeśli miałaby nią być śmierć.
Szarpnął nim, zmuszając do przyjrzenia się ćwiczącym kadetom.
Spójrz na nich dzieciaku. Oni nie uciekli. Oni nie stchórzyli. Oni chcą walczyć o lepsze jutro Panem. Ile masz lat?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry


avatar

Zawód : Gnębienie
Skąd : Życie
Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Plac treningowy Strażników Pokoju   Sob Lis 22, 2014 3:59 pm

Strażnik zasalutował Takawie i stanął z boku, patrząc na cała sytuację pozornie bezwyrazowym spojrzeniem, choć gdyby się przyjrzeć można było doszukać się w jego oczach wyrazu zainteresowania. Podziwiał Głównego Strażnika i chciał mieć tak silny charakter jak on, ale nie był pewny czy jest na tyle twardy. Jeszcze nie miał okazji tego sprawdził, od kiedy mianowano go pełnoprawnych Strażnikiem Pokoju w dystrykcie było względnie spokojnie. Kiwnął głową w zgodzie na jego słowa. Dlatego postanowił zaryzykować i zapytać czy mógłby patrzec z boku. Co z tego, że w teorii wiedział co powinno się zrobić skoro nie mógł być pewny jak to powinno w rzeczywistości wyglądać? Zerknął na rekrutów, których zrugał Takawa. Dobrze pamiętał, kiedy sam przechodził owe testy.
- Nie jestem tchórzem - syknął więzień, podrywając twarz w bok, aby pejcz Strażnika nie drażnił mu skóry. Kto jak nie on próbował ochronić jak najwięcej ludzi podczas Rewolucji, kto walczył, kto stracił całą rodzinę w tej popapranej wojnie jak słusznie podejrzewał Strażnik? Dlatego ich nienawidzi. Dlatego nienawidzi swojego dystryktu, bo pozwolił ludziom umierać, nienawidził innych dystryktów, ponieważ wzbudzili powstanie i nienawidził Kapitolu za zabijanie kogo tylko popadnie, za stłumenie powstania krwią niewinnych.. Sprzedajnych strażników też nienawidził. Był sam, miał tego dość, dlatego chciał uciec byle gdzie, byle dalej, byle nie do dystryktów, musiały być jakieś wolne tereny, choćby miał tam umrzeć - chciał uciec. Mógł umrzeć, ale wolny bez tej władzy, pod którą musiał się uginać. Nie powiedział tego strażnikowi. Na razie. Nie chciał się uginać ponownie. Strażnik zmusił go jednak, aby spojrzał na rekrutów. Gniew wziął w nim górę.
- Też walczyłem i co mi z tego przyszło? Nic. Wasza walka jest daremna, nigdy nie będzie lepiej, może być tylko gorzej - wycedził. Kiedyś myślał o wstąpieniu do Strażników. Dopóki służyli Dystryktowi, a nie Kapitolowi, który ma ich wszystkich gdzieś, który chce skracać im smycz do czasu, kiedy nie będą mogli ruszyć się choc na milimetr.
- Dwadzieścia - odpowiedział, odwracając wzrok od rekrutów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Andre Takawa


avatar

Zawód : Główny Strażnik Pokoju (dystrykt II)
Skąd : Dystrykt II
Liczba postów : 7

PisanieTemat: Re: Plac treningowy Strażników Pokoju   Pon Gru 08, 2014 9:13 am

- Nie. Jesteś. Tchórzem.- Zaakcentował każde słowo pochylając się nad dzieciakiem.- Nigdy nie będzie lepiej? Mylisz się. Już jest lepiej. Kapitol mógł wyrżnąć w pień wszystkie dystrykty. Wychowałby sobie nowych robotników, nowe organy swojego "ciała". Panem przetrwałoby bez względu na wszystko. A jednak... Pomyśl dlaczego Kapitol wybaczył?
Oderwał na chwilę wzrok od więźnia wpatrując się w swoich podopiecznych.
Maszyny do zabijania w rękach władzy. Żadne z nich nie marzyło nigdy o niczym innym. Nie mogli. Mieli po 17, 18 lat. Byli dziećmi w trakcie Rewolucji.
Nowy Świat.
Jego twarz nieco złagodniała.
- Teraz zadam ci dwa bardzo ważne pytania dzieciaku...Jak ci na imię i po której stronie walczyłeś? Chcę usłyszeć szczerą odpowiedź. Bez względu na to jaka będzie, nie zabiję cię.
Dzień dobroci dla zwierząt panie Takawa? Podejrzewał, że na twarzy strażnika odmaluje się coś w stylu zdumienia. Nie zrozumie reguł gry...
- Ja ustalam co jest zdradą, a co szaleństwem w tym dystrykcie. To wszystko pojęcia względne dzieciaku...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry


avatar

Zawód : Gnębienie
Skąd : Życie
Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Plac treningowy Strażników Pokoju   Wto Gru 09, 2014 12:05 am

O tak, to ciągłe gadanie, że powinni teraz płaszczyć się jeszcze bardziej przed Kapitolem, bo zachował życie pozostałych mieszkańców. Wielka łaska, a ilu zginęło, aby tak mogło się stać? Ilu teraz żyje nie swoim zyciem, tylko tym z zasadami wytyczonymi przez Kapitol? Czy nie lepiej było umrzeć? On próbował coś jeszcze zmienić w swoim życiu, w swoim własnym, poczuć coś, co jest tylko i wyłącznie jego decyzją, chciał uciec, aby umrzeć gdzieś indziej, wolny..
Spojrzał na Strażnika, którego twarz jakby złagodniała, ale i tak patrzył na niego podejrzliwie. Ci Straznicy to cwane bestie z kamieniem zamiast serca, nie wierzył w żadne dobre intencje, zwłaszcza, że byli wiernie oddani Kapitolowi. No właśnie, po której stronie walczył? Najpierw po stronie dystryktu, oczywiście, wierny swojej małej ojczyźnie.. A potem? Potem próbował już tylko chronić rodzinę, bo stwierdził, że dystrykt nie ma na celu ratowania ludzi i polepszenia ich życia, ale sam fakt pokazania Kapitolowi, że mogą się zbuntować. I na co to było? Jego rodzina i tak zginęła. Nic mu nie pozostało.
- Evan - odparł. - Po której stronie walczyłem? - uśmiechnął się kpiąco. - Czy to naprawdę ważne? Walczyłem tak, aby chronić rodzinę - odpowiedział twardo, bo tamte wydarzenia nadal odbijały mu się w pamięci. - Czy walczyłem  po stronie dystryktów czy Kapitolu.. I tak zginęli - wbił wzrok w oczy Strażnika. - Czy walka po W a s z e j stronie by ich uratowała? Nie - odpowiedział sam sobie, oddychając głęboko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




PisanieTemat: Re: Plac treningowy Strażników Pokoju   

Powrót do góry Go down
 

Plac treningowy Strażników Pokoju

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Strażnik Edenu
» Absurdy Towarzystwa Strażnica
» Straż Boża
» Plac zabaw nieopodal głównej ulicy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: FABUŁA :: Dystrykty :: Dystrykt II-